Film tak beznadziejny, że szkoda czasu go oglądać. Już po godzinie chciałam dać nogę z kina, a jeszcze czekały mnie prawie 2 godziny tej męki. Zero przesłania, nic, co warte byłoby tego bólu siedzenia. Na ekranie smutni, przesądni i zawistni ludzie w złowrogiej, lodowej krainie. Kobieta w 5 miesiącu ciąży, wiele tygodni, a może miesięcy, szuka w górach męża, który od niej uciekł, słysząc plotki, że go zdradziła. Wilki zjadają jej konia, brnie w śniegu, wraca do domu, krwawiąc, przemarznięta do szpiku kości, na granicy śmierci. Tymczasem okazuje się, że mąż jest w domu… naprawdę, to było wyczerpujà ce przeżycie. nigdy więcej nepalskich filmów.