Jestem po obejrzeniu jednego z najgorszych filmów detektywistycznych, jakie widziałam w tym miesiącu – „Przewodnik po zbrodni według grzecznej dziewczynki”.
SPOILER! - książki nie czytałam, ale po tym serialu nie mam ochoty.
Niestety, wszystko to już było.
Główna bohaterka, to według mnie okropna przyjaciółka, która zostawia na imprezie z narkotykami swoje dwie najlepsze przyjaciółki i sama ucieka. Pomijam już fakt, że jednej z nich życie całkowicie się posypało, a Pippa w tym czasie myśli o psie, po czym nagle postanawia „naprawić to, co zepsuła” , a zepsuła wszystko – ze względu na cenzurę nie mogę napisać dosadniej.
Brata traktuje przedmiotowo. Po zabiciu psa matka dziewczyny zostawia smutnego chłopca ze spuszczoną głową, by zająć się rozpaczającą córką. Pippa umoralnia wszystkich wokół, a sama nie ma skrupułów, by przeszukiwać dom, włamywać się do domu ofiary, grzebać w cudzych rzeczach i niszczyć cudze rzeczy. Wygłasza frazesy, które wywołują we mnie poczucie wstydu i zażenowania.
Jest irytująca i naiwna, choć kreowana na inteligentną. Do osiągnięcia celu używa szantażu i wszyscy nagle stają się jej posłuszni i otwierają się przed nią... Do poziomu Enoli Holmes czy pierwszego sezonu Wednesday temu serialowi daleko.