Zachwycił mnie piękny , poprawny literacko język. Przeczytałam całą trylogię mimo iż mnie znudziła . Byłam ciekawa, podobnie jak inni czytelnicy czy coś ciekawego , emocjonującego się zadzieję.
Niestety fabuła faktycznie , z bólem przyznaję trochę zbyt cukierkowa . Wszystko oprócz wątku z Kostkiem takie , moim zdaniem nazbyt idealne . Idealne przyjaźnie , miłości , lojalność , kwalifikacje bohaterów ich relacje prywatne i zawodowe .
Tak wymarzyła sobie autorka .
Tak to ujęła . Pierwszy zachwyt nad językiem ustąpił miejsca wrażeniu , że w trylogii nastąpił przerost formy nad treścią .
Niemniej dziękuję pani Marzenie za język , za poprawność pod każdym względem , której dziś tak bardzo mi brakuje w codzinności , prasie i literaturze .