W filmie"Kleks i wynalazek Filipa Golarza" najbardziej uderzał mnie brak jakiejkolwiek logiki,np.gdy Albert wrzuca na stos wypalone książki,Ada nie przykłada się za bardzo,aby je ratować.Ponadto należy wymienić postać Mateusza,który jest tak tragicznie napisany,że sam w sobie jest dużym problemem filmu.
Jednak,w moim zdaniem,gwoździem do trumny było usilne ''wciskanie'' widzowi symboli propagandowych i ideologicznych czy też dosyć niepokojącego romansu Ady z jeszcze wtedy robotem-Albertem....
Punktem spornym w jest muzyka i humor filmu,co jest oczywiście zależne od subiektywnych odczuć i wieku.Z jednej strony mamy głupkowaty,ale zabawny gag z Kleksem na lotnisku,a z drugiej ''humor toaletowy''Mateusza.Jeżeli chodzi o muzykę,uważam,że niebyła zła,ale momentami chaotyczna.
Podsumowując,druga część nowej trylogii o Panu Kleksie,nie jest filmem godnym polecenia dla żadnej grupy wiekowej....Jest po prostu tandetny