Czytałem całkiem niezłą książkę Roberta Ziębińskiego. Miałem po tym oczekiwania-to był gotowy scenariusz. Wyszło jak zwykle. Tego gniota nie da się oglądać. Dialogi i gra aktorska żywcem przeniesiona z ,,Klanu". Tak nierealnych i drewnianych postaci nie widziałem od czasów,,Młodych wilków". Sceny walki robił chyba niepełnosprawny. Dźwięk,jak zawsze w polskich filmach, katastrofa. Film nie pociąga,nie intryguje. Nawet jako tanie kino sensacyjne ponosi porażkę. Co jest nie tak z polskim przemysłem filmowym? To wina reżysera czy aktorów? Cały ten film nosi znamiona bylejakości. Podobno Lubos przygotowywał się do roli wśród weteranów sił specjalnych. Moim zdaniem ktoś go zawiózł do domu opieki społecznej. Aktorstwo drugoplanowe to wynik castingu pod budką z piwem. Wyłączyłem to gówno w połowie. Nie zaskakuje mnie że film poniósł klęskę w kinach.Oglądasz na własną odpowiedzialność.