To NIE JEST komedia.
Jeśli idziesz z nastawieniem na półtorej godziny śmiechu srodze się zawiedziesz.
Bardziej pasuje zwrot "satyra obyczajowa". Lub tragifarsa. Lub dramat psychologiczny. Trochę przypomina w nastroju Biały Lotos.
Miejscami film Baby są jakieś inne.
Ma lepsze, i gorsze momenty. Nocna scena z Woronowiczem i Dorocińskim w ośrodkowej kuchni absolutnie genialna. Przekonującą i prawdziwa.
Film jest smutny, poruszający i przejmujący. Ma zabawne momenty, dla stabilizacji, bez nich byłby za ciężki.
Dziecko gra przyzwoicie, co rzadkie w polskich filmach.