Film sam w sobie lepszy niż się spodziewałam. Aktor grający młodego Pawalaka zrobił kalkę sposobu mówienia Wacława Kowalskiego. Akcent, ruchy, wszystko się zgadza. Reszta słabsza, ale bez przesady, że okropni. Co do historii. Niemcy na tamtych ziemiach w tym czasie zachowywali się wobec Polaków w miarę przyzwoicie. Po ucieczce Rosjan byli zbawieniem, bo szykowała się już sowiecka wywózka. I nie na "ziemie wyzyskane" jak to nazywał Kaźmirz, tylko do Kazachstanu. Niemcy pomogli uciec mojej rodzinie do Krakowa, nie za darmo. Za kiełbasę, ale zawsze. Ludzie stamtąd wtedy byli wywożeni na wschód. Potem, za Niemca, każdej nocy nasłuchiwali nadejścia rezunów. Panowała groza, a nie sielsko-romantyczne nastroje i luksusowy nieomal transport na ziemie zachodnie. W komedii też można zachować pewne realia. Nie na wszystkie wioski napadli Ukraińcy, ale wszyscy się bali. Scenariusz denerwująco i z premedytacją omija typowe sytuacje z powodów politycznych. Nie wiem, gdzie to się tak komfortowo żyło na Kresach wtedy. Ale to źle wygląda. Fałszywie do bólu. Chyba nie żyjemy w PRL-u, żeby dalej kłamać o piekle na Wschodzie?